Ola. Wietrzny portret.
Dziś miałem spotkanie z Olą – gwiżdżący wiatrem plener, gdzie najpierw jezioro na barankach powiedziało nam, że będzie delikatnie mówiąc piździć, jezioro na promenadzie mówiło to trochę ciszej, ale udało się to zamienić później
Asia. Portret.
Dzisiaj miałem zdjęcia z tą oto Asią, na początku lekki szok, bo mimo, że uprzedzała, że mieszkanie nie należy do jasnych, to nie spodziewałem się, że będzie momentami aż tak ciemno… a z druga sprawa, że miała jeszcze niedawno długie włosy 😉
Benia i dziewczyny. Portret.
Tooo był ciekawy poranek, fajny bo ludzie fajni, ale ciężki bo nie jestem przyzwyczajony do pracy w tłoku i w pustym pomieszczeniu.
Lubię jak w tle się coś dzieje i czaaaasem uciec do pustej ściany, a nie na odwrót. No ale trzeba się chyba jakoś rozwijać? Zostało mi spooooro zdjęć do obróbki, ale chyba idę spać 😛
Kinga. Portret.
Jesień niby, a większość czarnobiałe 😉 Wyskoczyła od teściowej na szybko na zdjęcia między zupą, a udkiem kurczaka i wylądowała na drzewie… co za dziewczyna 😉
Ula. Portret.
Zanim wybraliśmy się na zewnątrz plan był taki, że robimy zdjęcia u niej… ale delikatny półmrok na za wiele nie pozwolił 😉
Olga. Portret wizerunkowy.
A spotkałem się dziś na 5minutowe zdjęcie z taką jedną, co potrzebowała zdjęcia biznesowego. Nie wiem czy domy będzie sprzedawać czy projektować, ale ma.
Patrycja. Portret.
No i znalazła się wczoraj pierwsza chętna na zdjęcia i dziś o 8 ruszyliśmy w teren 😉 dwie lokacje całkowite niewypały
Ula. Portret.
Dziś miałem ponowne spotkanie z komarami.. tzn z Urszulą 😉 co się żeśmy naśmiali to nasze, co napstrykałem to moje 😉 brakowało mi portretu to i mam, jeszcze ciepły 🙂
Kinga. Portret.
Od zawsze marzyła mi się sesja z piegowatą rudą dziewczyną, taki klasyczek. Kinga ruda nie jest, piegów może też nie za wiele, ale skubana ma to coś 🙂 A poszukiwania dalej trwają.
Aneta. Portret.
Zdjęcia portretowe z końmi to zawsze wielkie wyzwanie. Nie da się dokładnie zaplanować zdjęć (chociaż tak naprawdę nigdy tego robię), no i trzeba zawsze umieć reagować i dostosowywać się do sytuacji. Tak samo było tego dnia, gdy po raz kolejny miałem przyjemność fotografować Anetę