Zawsze trafiamy na ludzi raczej wesołych i takich z którymi można sobie pożartować i to tak po bandzie. Ale tutaj granica została przesunięta dużo dalej :D miałem problem z selekcją zdjęć, dla dobra pracy Damiana (bo Ania była bez skazy ;)) zaciągnąłem mocniej hamulec. Masa śmiechu od samego początku, ciekawe rozwiązania „modowe”, ale to co najważniejsze to pełen luz i swoboda w czasie przygotowań – a zresztą też całego ślubu. Damiana znałem wcześniej z boisk siatkarskich, zagraliśmy razem kilka turniejów więc dystans się i tak od razu skrócił, a Ania okazała się być tak empatyczną i ciepłą kobietą, że nie było problemu byśmy się wszyscy czuli ze sobą dobrze. Ula ogarniała detale (coś czego ja nigdy nie lubiłem) a ja typowo reporterską robotą :)
Po przygotowaniach i błogosławieństwie (booooże, reakcja Ani na list i prezent niespodziankę od Damiana zrobiła dzień, taki fajowy wzrusz, uwielbiam takie sytuacje) ruszyli pięknym Mercedesem W110 do Parafii Chrystusa Sługi na konieczkach. Przyjemna, wesoła ceremonia w pięknej oprawie muzycznej od Canto di Corde.
No i wesele, kurde tam wszystko grało. Impreza (bo tak to trzeba nazwać) odbywała się w Perle Mazur w Chrościelach, pogodę trafili idealną bo można było jeszcze pokorzystać z pięknego terenu dookoła na kilka zdjęć grupowych. Sebastian – wodzirej, robił zajebistą, elegancką robotę. Perfekcyjnie poprowadzona zabawa, chociaż to ogromna zasługa gości, bo z tego co opowiadali „młodzi”, zapraszali tylko tych z którymi mają faktycznie jakiś kontakt, że są im bliżsi a nie, że wypada – i to się sprawdziło, bawili się cały czas. Barmani z Manufaktury Drinków praktycznie nie schodzili ze swoich stanowisk – no może poza jedną akcją gdy jeden z chłopaków został wciągnięty do wężyka, który akurat krążył po sali. Czad!
Na plener pojechaliśmy do Szczyrku, gdzie mieszkają i pracują młodzi. Przyjemna wycieczka, chociaż sam plener specyficzny :D tylko się śmiali, wielkie ADHD, widocznie górskie powietrze trochę inaczej działa na człowieka ;) nie udało nam się wspinać na szczyty z suknią ślubną, ale co przeżyli to nasze ;) no i ich zresztą też ;)
Kto brał udział w tym by te wesele było udane?